niedziela, 29 stycznia 2017

Myślami kompletnie gdzie indziej

Po rozmowie z Alice, Leon przebywał w Krainie Czarów jeszcze dłuższy czas. Bał się, że dziewczyna coś sobie zrobi po rozpamiętywaniu nieprzyjemnych wydarzeń.
Gdy był w prawdziwym świecie, był wieczór. Wszedł do domu i od razu poczuł niewielki ciężar. Popatrzył na dół i od razu zobaczył, jak niebieskie oczy wpatrują się w niego z radością.

– Cześć, Meg – uśmiechnął się w stronę młodszej siostry. 
– Gdzie byłeś? – Spytała ośmiolatka. 
– U Violetty.
Dziewczynka skrzywiła się na to imię, ale doskonale wiedziała, że jej brat kłamie.
Nie lubiła dziewczyny swojego brata. Gdy tylko do nich przychodziła, Meghan starała się uprzykrzyć Violettcie życie. 

– Kłamiesz – powiedziała. – Mama do niej dzwoniła i powiedziała, że cię nie ma. 
– Jesteś sama? – Spytał zmieniając temat. 
– Jest ze mną Lara. 
– Idź do swojego pokoju, a ja zaraz przyjdę.
– Ale...
– Meghan... – popatrzył na nią.
Dziewczynka westchnęła i poszła po schodach na pierwsze piętro. 
Nagle do Leona podeszła Lara. Była opiekunką jego siostry i jego przyjaciółką. 

– Gdzie byłeś tyle czasu? – Spytała trochę rozbawiona. 
– Nie ważne. Gdzie są rodzice? 
– U swoich znajomych. Powiedzieli, że wrócą późno i, że jak wrócisz to masz do nich zadzwonić. 
– Jasne. Dzięki za przypilnowanie Meg. 
– Spoko – powiedziała z uśmiechem. – Skoro już jesteś to ja lecę. Pa. 
– Na razie. 
Po pożegnaniu się, Lara wyszła. 
Po wyjściu przyjaciółki, Leon poszedł do pokoju swojej siostry, która siedziała w piżamie na łóżku i najwyraźniej na niego czekała.

– To gdzie byłeś, skoro nie u Violetty? – Spytała.
– Obiecaj, że nikomu nie powiesz.
– Słowo!

Alice spacerowała między krewami róż, kopiąc przy okazji płatki, leżące jej na drodze. Była głęboko zamyślona. Raniły ją kolce róż, spadały na nią chłodne płatki, a nawet wrzeszczała Królowa Kier, a jej i tak nic nie wyrwało z zamyślenia. W pewnym momencie ocknęła się. Gdy zdała sobie sprawę, o kim myślała cały czas, zarumieniła się lekko. Myślała o Leonie. O tym, jak powiedział, że przyszedł dla niej, o ich rozmowie, o tym jak wysłuchał jej historii, jak ją ochronił, jak spędził z nią cały dzień. Była to dla niej miła odmiana. Zawsze musiała radzić sobie sama z problemami, musiała udawać, że wszystko jest w porządku i wszystko ukrywać. W zasadzie nic nikomu nie mówiła. O wszystkim wiedział jedynie kot z Cheshire. Teraz widział i Leon...

– A jak wygląda? – Meg zadawała non stop pytania.
O wszystko, jak jest w Krainie Czarów, jak wygląda Szalony Kapelusznik, Kot z Cheshire. Czy widział już Królową Kier.
– Ma czarne włosy i bardzo ładne, duże, zielone oczy.
– A czy przypadkiem Alice nie była blondynką? – Spytała marszcząc brwi.
– Carroll pomylił kilka szczegółów, ale Alice zawsze była czarnowłosą.
– A ile ma lat? Czy jest ładna?
– Z tego co mi mówiła to ma lat osiemnaście. I... zależy, jak ładna.
– Z wyglądu, Leon. Przecież nie można być inaczej ładnym.
– I tu się mylisz, siostrzyczko. Z wyglądu jest bardzo ładna, ale zdaje mi się, że w środku jest jeszcze ładniejsza – odrzekł z uśmiechem i przykrył swoją siostrę kołdrą.
Wstał z łóżka, na którym siedział i już miał gasić światło i wychodzić, gdy zatrzymał go głosik Meghan.
– Leon, czy kiedyś przyjdzie się ze mną pobawić? – Spytała.
– Zapytam ją, jak tylko będę w Krainie Czarów.
W momencie, gdy to powiedział zgasił światło w pokoju i wyszedł, zamykając drzwi. Chłopak poszedł do swojego pokoju. Położył się na łóżku i westchnął ciężko, po czym wziął do ręki komórkę. Miał kilka nieodebranych połączeń i SMS-ów. Wszystkie od Violetty. Ostatni najbardziej zwrócił jego uwagę.

Violetta: Mamy do pogadania. Spotkajmy się jutro w Resto o piętnastej. Chyba, że masz coś innego do roboty.
Leon uderzył się poduszką w głowę. Miał się spotkać z Alice, a teraz musi iść do Resto, bo kto wie, jak może się skończyć jego odmowa.
Leon: Ok, przyjdę. Tylko mnie jutro nie pobij. 
Odłożył telefon na komodę i ułożył się wygodnie. Przez chwilę wpatrywał wpatrywał się w jeden punkt. Ocknął się dopiero, gdy zdał sobie sprawę z tego, że myślał o Alice. O jej osobie i o tym, co musiała przechodzić po stracie dziecka. Jak musiała cierpieć.
W jego oczach, zielonooka nie wyglądała na osobę, która po takich rzeczach potrafi się szybko pozbierać. Było po niej widać, że przez długi czas nie miała osoby, której mogła się wypłakać. Widać było, jak przez wiele lat była samotna, jak bardzo potrzebowała wsparcia. Ale było też coś w jej oczach, czego nie mógł rozgryźć. Wcześniej wymienione rzeczy widział na początku u Lary. Lecz tego ostatniego nie widział jeszcze u nikogo.
Alice Liddell miała więcej tajemnic niż mogło mu się wydawać. A tą jedną postanowił odkryć.

1 komentarz:

  1. Violka cie nie pobije, ale ja to zrobię.
    Próbował okłamać siostrę, ale mu nie wyszło.
    Młoda jest przebiegła i wie kiedy braciszek kłamie.
    Spotka się z Vils. Uhuhuuu będzie rzeźnia.
    Zajebisty!

    Do następnego!

    Maddy ❤

    PS. Nogi mnie już bolą, a gdzie tam mój cel 😕

    OdpowiedzUsuń