Chłopak był skołowany, nie wiedział, co się dzieje.
– Kim jesteś i co robisz w mojej Krainie Czarów?! – Powtórzyła.
Gdy chłopak usłyszał "Kraina czarów" wiedział, że to mogą być tylko dwie osoby. Spojrzał w dół i zobaczył młodą kobietę o czarnych włosach i wielkich, zielonych oczach, które ziały wściekłością. Nie była to jednak królowa Kier. Nie miała na sobie żadnych serc i czerwonego koloru. Alice? Nie, to nie mogła być ona. Sukienka w stylu Steampunk i wysokie, czarne buty tu nie pasowały. Poza tym kolor oczu i włosów... W porządku, raz kozie śmierć.
– Trafiłem tu przez przypadek, Alice – odrzekł.
Dziewczyna trochę zbliżyła ostrze do jego gardła.
– Skąd znasz moje imię? – Spytała podejrzliwie.
– Zgadywałem.
Alice obniżyła nóż, przez co był na wysokości jego serca.
– Nadal nie wiem jak się nazywasz.
– Wybacz, jestem Leon. Leon Verdas.
– W porządku, panie Verdas. Wracaj skąd przyszedłeś. Nie potrzebuję tu kłopotów.
– Zaraz, chwila. Jestem kłopotem? – Powiedział rozbawiony.
– Tak – odpowiedziała całkiem poważnie.
Odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie.
– Nie chcę być kłopotem – powiedział, tym razem bez śmiechu.
Czarnowłosa westchnęła i przewróciła oczami.
– To się zamknij i odejdź – rozkazała idąc cały czas.
Leon złapał ją za ramię. Dziewczyna odwróciła się gwałtownie i wycelowała nóż w brzuch szatyna. Verdas chwycił jej prawy nadgarstek i odsunął trochę jej rękę. Ich zielone oczy się spotkały. W oczach Alice była wściekłość, chęć mordu. W oczach Leona, można było dostrzec niewielki strach, ale jak również zadowolenie, wynikające z tego, jak dziewczyna była wkurzona.
– Widzę, że nie jesteś zbyt gościnna.
– Wiesz, kilkanaście lat żyłam w osamotnieniu.
– Och, powiadasz. Bidulka.
– Jeśli masz mi zamiar psuć humor, to lepiej idź. Mam dość nerwów.
Po jej policzku spłynęła łza. Zdała sobie z czegoś sprawę – gdy Leon odejdzie, ona zostanie na zawsze sama wśród iluzji.
Jej oczy pociemniały, nie były już tak jaskrawe, jak przedtem. Upuściła broń i wyrwała nadgarstek z dłoni Leona. Bez słowa znów się odwróciła i zaczęła iść w stronę kolejki linowej. Leon szedł cały czas za nią. Weszli do wagonika. Alice patrzyła pustym wzrokiem na podłogę, a Leon rozglądał się dookoła. Gdy jego oczy spoczęły na dziewczynie, wpatrywał się w nią chwilę. Zagryzł na chwilę wargę w zamyśleniu.
– Przepraszam – westchnął.
– Co powiedziałeś?
– Przepraszam. Nie powinienem być tak wredny.
– Nie martw się, przyzwyczaiłam się już.
Wraz ze słowami dziewczyny kolejka zaczęła się niebezpiecznie kołysać na boki i przyspieszać.
– Padnij! – Krzyknął Leon i zaczął chronić Alice swoim ciałem.
Kolejka uderzyła z ogromną siłą o grunt.
– Nic ci nie jest? – Spytał po chwili.
– Nie... nie. Chyba jestem cała. Dziękuję, Verdas.
Chłopak tylko uśmiechnął się w jej stronę i pomógł jej wstać. Gdy czarnowłosa wyszła z wagonika usłyszała huk. Odwróciła się i zobaczyła Leona masującego głowę.
Verdas wziął to za wyzwanie. Były tylko trzy rzeczy, które chłopak brał na poważnie: swoją pasję, Violettę i sprawianie, że ktoś się uśmiecha. Postanowił wywołać u Alice uśmiech, choćby i musiał poświęcić na to lata. Podniósł się z ziemi i zobaczył Alice w innej sukience. Była błękitna, a na niej był biały fartuch pochlapany czymś czerwonym.
– No, teraz wyglądasz bardziej, jak Alice.
– Co to miało znaczyć? – Zapytała oburzona, a Leon uśmiechnął się niewinnie ukazując dwa urocze dołeczki w policzkach.
Szli w ciszy, w kierunku wyjścia z Krainy Czarów. Co jakiś czas Leon trochę dokuczał dziewczynie, przez co Alice dostawała szewskiej pasji.
– To tu – powiedziała ze smutkiem, gdy byli już przed wyjściem.
Leon to zauważył, bo wpadł na pewien pomysł.
– Jeszcze wrócę, obiecuję.
– Naprawdę?
– Oczywiście. Spodziewaj się mnie w każdej chwili, Alice.
Gdy to powiedział przez chwilę w oczach Alice pojawiły się iskierki szczęścia. Chłopak przeszedł przez bramę i zniknął. Zaraz po nim pojawił się Cheshire.
– Sądzisz, że przez niego Kraina Czarów jest w niebezpieczeństwie? – Spytała.
– Przypuszczam, że nie. Jest tak głupi, że nie powinien nam zagrozić, ale decyzja, czy chcesz by wracał należy do ciebie – wymruczał i zniknął, pozostawiając dziewczynę sam na sam z myślami.
Głupi?
OdpowiedzUsuńSam jesteś głupi kocurze!
Już go nie lubię.
Leon chce jeszcze wrócić do Krainy Czarów.
Coś mi się wydaje, że będzie tam wracał częściej.
Tylko co teraz będzie z Leonettą?
Chyba się nią nie naciesze. 😕
Lecim jeść dalej!
Zajebisty!
💖💖💖💖💖💖
M.